• Iwona Klemczak

Kobieta w Meksyku

Aktualizacja: cze 22

W kraju, w którym dominuje kultura macho, kobietom było jeszcze trudniej się przebić. A mimo to w historii Meksyku znajdziemy mnóstwo przykładów odważnych, wykształconych i utalentowanych kobiet... malarki, pisarki, działaczki polityczne, szamanki, zakonnice, lekarki, skandalistki... Wszystkie je warto poznać! Poniższy wpis to próba zarysu historii Meksyku poprzez historię kobiet, przekrój przez różne epoki, od czasów prehiszpańskich aż do współczesności.


Najmniej wiadomo o roli kobiety w społeczeństwie prekortezjańskim. Uważa się, że wśród Meszików kobiety zajmowały się głównie tkactwem. Jako pięciolatki zaczynały uczyć się podstaw przędzenia, w wieku sześciu lat pomagały swoim matkom, a już rok później mogły samodzielnie prząść. Gdy stawały się nastolatkami, zgłębiały naukę tkactwa i w wieku lat były gotowe, aby wyjść za mąż. Mimo, że odgrywały ważną rolę i przyczyniały się do zwiększania produkcji w społeczeństwie dzięki rękodzielnictwu, nie mogły zbytnio awansować ani pełnić najważniejszych funkcji w państwie. Społeczeństwo opierało się na dwóch filarach: wojnie i rolnictwie, a w tych dziedzinach dominowali mężczyźni.


Ważnym wydarzeniem, które pozwoliło lepiej zrozumieć współczesnym strukturę innej cywilizacji – Majów, było odkrycie (przez kobietę zresztą) grobu Czerwonej Królowej (Reina Roja), żony władcy miasta Palenque, Pakala Wielkiego. Położenie grobowca, sposób pochówku oraz badania archeologiczne dotyczące m.in. diety królowej wskazują, że musiała być to osoba z elity pełniąca wysoką funkcję.



W XVI wieku następuje zderzenie dwóch światów — na tereny dzisiejszego Meksyku docierają Hiszpanie, narzucając swój system religijny, polityczny oraz społeczny. I nikt nie zapisał się tak w historii oraz świadomości Meksykanów, jak La Malinche (1500–1527). Zdrajczyni narodu, ofiara gwałtu, matka metysów... Życie indiańskiej niewolnicy, która pomagała Kortezowi jako tłumaczka w konwiście, a potem miała z nim dziecko może być interpretowane na wiele sposobów, a każdy z nich wciąż budzi niezwykle silne emocje wśród Meksykanów. Współcześnie w Meksyku istnieje nawet termin malinchismo, czyli przekonanie że coś lub ktoś jest lepszy tylko dlatego, że jest z zagranicy jako odzwierciedlenie tego, że Malinche wybrała Hiszpana, a nie swój lud.


W czasach kolonialnych W Nowej Hiszpanii rządzili mężczyźni. To oni byli wicekrólami, arcybiskupami, właścicielami hacjend. Kobieta miała do wyboru: albo być czyjąś żoną albo pójść do zakonu. Nie mogła być starą panną, a jeśli mimo wszystko wybrałaby tę drogę, jedynym zajęciem dla niej była prostytucja. Właściwie aż do uzyskania niepodległości edukacja była zarezerwowana dla mężczyzn, nie licząc oczywiście klasztorów. Pierwszą laicką szkołą na kontynencie amerykańskim było Colegio de las Vizcainas, założone dopiero w XVIII w. w mieście Meksyk dla baskijskich sierot.


I wyobraźcie sobie, że w takich okolicznościach, w XVII wieku przyszła na świat Sor Juana Inés de la Cruz (1651–1695) – meksykańska zakonnica o wielkim talencie literackim oraz wszechstronnych zainteresowaniach. Nie miała łatwo: była dzieckiem z nieprawego łoża, gdyż jej rodzice nie byli po ślubie, a w dodatku metyską, czyli w hierarchii społecznej stała o wiele niżej niż kreolki. Ale od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie nauką. Nauczyła się czytać i pisać już w wieku 3 lat. Na zajęcia uniwersyteckie chodziła przebrana za chłopca, jako że w tamtych czasach kobiety nie miały wstępu na uczelnie. Stała się damą dworu i przyjaciółką żona wicekróla Nowej Hiszpanii, uważa się wręcz, że mogła być z nią w relacji miłosnej. Gdy miała 16 lat wstąpiła do zakonu karmelitanek, który jednak opuściła po trzech miesiącach z powodu zbyt surowej reguły. W 1669 wstąpiła do zakonu Św. Hieronima i tam pozostała do śmierci. Głosiła, że poprzez poświęcenie nauce człowiek przybliża się do Boga.


Zakonnica, metyska, lesbijka, poetka w czasach, gdy kobiety nie mogły się uczyć. Octavio Paz pisał o niej w ten sposób: Co wyróżnia wielkiego poetę? Według Eliota, trzy cechy: doskonałość, obfitość i różnorodność. Sor Juana była płodną poetką, nawet jeśli w jej przypadku, tak jak zresztą w przypadku wielu innych poetów, tylko niektóre z jej wierszy zdają ostateczny test – doskonałości. Była również różnorodna, nie tylko jeśli chodzi o wielość form i rytmów, ale także tematów i tonów. Poza tym niektóre z jej wierszy […] są porównywalne z najdoskonalszymi wytworami języka hiszpańskiego. Jej dzieła – myślę tu o "Primero sueño" i "Divino Narciso" oraz o kilku wierszach miłosnych – należą nie tylko do najlepszej literatury naszego języka, ale do wielkiej tradycji całej cywilizacji Zachodu.

Wojna o niepodległość nie rozpoczęłaby się, gdyby nie kobiety. Kluczową rolę w spisku niepodległościowym odegrała Josefa Dominguéz "La Corregidora" (1768 –1829) – żona burmistrza miasta Querétaro. Powstańcy (w tym małżeństwo Dominguezów), którzy spotykali się pod pozorem zebrań literackich, byli przygotowani na rozpoczęcie wojny w październiku 1810 roku, niestety już 13 września spisek wyszedł na jaw. Burmistrz był zmuszony zamknąć swoją żonę w domu ze względów bezpieczeństwa. Jednak sprytnej kobiecie i tak udało się ostrzec innego spiskowca, księdza Miguela Hidalgo, który podczas porannej mszy 16 września zaczął nawoływać mieszkańców do powstania.



Inną bohaterką wojny o niepodległość była Leona Vicario (1789 –1842). Urodzona w mieście Meksyk, podczas wojny była informatorką. Pomagała również dostarczać lekarstwa powstańcom, dawała schronienie uchodźcom, wiele akcji finansując z własnych pieniędzy. Jedna z pierwszych kobiet dziennikarek, promotorka feminizmu. Kilkakrotnie ryzykowała swoje życie, aby szerzyć liberalne idee.


Kobiet walczących o niepodległość było więcej, np. Manuela Medina (1780 –1822), która zostawiła spokojne życie rodzinne, aby walczyć u boku José Morelosa. Większość z nich były kreolkami należącymi do klasy średniej. Dlaczego? Trzeba pamiętać, jak wyglądała struktura społeczeństwa w czasach kolonialnych. Były kobiety indiańskie, które ciężko pracowały w hacjendach należących do najbogatszych. Istniało tzw. "prawo pierwszej nocy", które pozwalało właścicielowi gospodarstwa odbyć stosunek z Indianką w noc poprzedzającą jej ślub. Warunki życia takich pracownic mocno ograniczały im możliwość jakiegokolwiek buntu, sytuacji nie ułatwiał brak wykształcenia. Miały je natomiast kobiety należące do klasy średniej, a jednocześnie nie posiadały tyle przywilejów, co Hiszpanki. Dlatego miały motywację do walki i to właśnie one stały się bohaterkami wojny o niepodległość.


Po oddzieleniu się od Hiszpanii Meksyk dalej był podzielony społecznie, a dodatkowo przez kraj przeszła seria wojen, tych międzynarodowych i wewnętrznych. Pod koniec stulecia do władzy doszedł dyktator Porfirio Díaz, który co prawda nie polepszył sytuacji najbiedniejszych grup, ale... zmienił przepisy edukacyjne przez jedną kobietę! Była nią Matilde Montoya (1859–1939) – pierwsza Meksykanka, która ukończyła Szkołę Medyczną. Mimo licznych przeciwności, niewystarczających środków finansowych, a także ostrej krytyki ze strony konserwatystów, Matilde udało się zostać pierwszą kobietą - lekarzem w historii Meksyku. Nie tylko się nie poddała w tak trudnych czasach, ale nawet napisała do samego prezydenta (którym wtedy był Porfirio Díaz) z prośbą o umożliwienie podejścia do egzaminu końcowego. Dzięki swojej wytrwałości oraz chęci niesienia pomocy potrzebującym, w 1887 roku została chirurgiem, a w 1925 roku razem z doktor Aurorą Uribe założyła Stowarzyszenie Meksykańskich Lekarek.


Przeciwko dyktaturze Portiria w 1910 r. wybuchła Rewolucja Meksykańska. I również w tym przypadku ważną rolę odegrały kobiety. Carmen Serdán Alatriste (1875–1948), podobnie jak jej rodzeństwo, wstąpiła do partii opozycyjnej założonej przez Francisco I. Madero. Jej dom rodzinny w Puebli został zaatakowany 18 listopada 1910 roku, a ona złapana i uwięziona. Była jedną z nielicznych kobiet rozpowszechniających wywiad Porfirio z kanadyjskim dziennikarzem Creelmanem, który był jedną z przyczyn wybuchu Rewolucji.


Kobiety, które brały czynny udział w Rewolucji jako żółnierze, pielęgniarki lub kucharki nazywane są "Adelitas". Nazwa ta powstała prawdopodobnie od Adeli Velarde Pérez (1900–71), która podczas Rewolucji opatrzyła rannego żołnierza Antonia del Río Armenta, a ten z wdzięczności skomponował ku jej czci pieśń "La Adelita".



Frida Kahlo (1907–54), której raczej nie muszę przedstawiać, zwykła mawiać, że urodziła się w tym samym roku, co wybuchła Rewolucja Meksykańska. W rzeczywistości miała wtedy 3 lata. Meksykańska malarka w młodym wieku uległa wypadkowi, przez co zmuszona była nosić gorset podtrzymujący kręgosłup oraz przechodzić skomplikowane operacje – w sumie było ich 32. Prace Fridy koncentrują się na jej przeżyciach, cierpieniu spowodowanym bólem po wypadku oraz licznymi romansami jej męża, mimo iż sama była biseksualistką i miała relacje pozamałżeńskie, m.in. z Leonem Trockim. Poniżej kilka cytatów:

Chciałabym cię namalować, lecz brakuje kolorów, bo jest ich tak wiele, w mojej dezorientacji, namacalnej formie mojej bezbrzeżnej miłości.

Jedyne, co wiem, to że maluję, bo jest mi to potrzebne, a maluję to, co mi przychodzi do głowy i więcej się nad tym nie zastanawiam.

Maluję, bo jestem sama. Siebie znam najlepiej.

Mam nadzieję, że śmierć jest radosna. Mam nadzieję, że nigdy nie wrócę.

Nie chciałabym się karmić choćby najmniejszą nadzieją, wszystko poruszą się w rytm tego, co kryje się w brzuchu.

Piłam, bo chciałam utopić swoje smutki, ale teraz te cholerstwa nauczyły się pływać.

Po co mi stopy, skoro mam skrzydła?

Znalazłam się w dziwnym świecie bezsensownej ciszy uważnych oczu nieznajomych niepojmujących zła.


Konstytucja uchwalona w 1917 r. dawała kobietom więcej praw, w tym możliwość studiowania. Krótko przed śmiercią Fridy kobiety w Meksyku uzyskały prawa wyborcze (jako ostatni kraj Ameryki Łacińskiej). Należy podkreślić, że w czasach kolonialnych nie tylko mogły głosować, studiować, ale w świetle prawa uzyskiwały pełnoletniość dopiero w wieku 25 lat (a mężczyźni w wieku 18 lat). Frida jednak nie mogła zagłosować, ponieważ pierwsze wybory, w których uczestniczyły kobiety, miały miejsce w 1955 roku.


Ważną postacią tamtej epoki była również Dolores Olmedo (1908–2002), przyjaciółka Diego Rivery, mecenas sztuki, kolekcjonerka i przedsiębiorca. To ona opiekowała się domem (Casa Azul) artystycznej pary po śmierci Diego i Fridy i pomagała zorganizować w nich muzeum. To ona, dzięki swojemu zamiłowaniu do sztuki oraz łatwości nawiązywania kontaktów (a kontakty miała z prezydentem kraju, a nawet i z papieżem!) zgromadziła imponującą kolekcję sztuki, której część wystawiona jest obecnie w jej dawnej hacjendzie La Noria. Dolores Olmedo była także przedsiębiorcą w czasach, w których kobiety dopiero zaczynały wchodzić na rynek pracy. Kupiła fabrykę cegieł, następnie weszła w spółki z innymi przedsiębiorcami, aby w 1948 roku stać się dyrektorem firmy CICSA, zajmującej się nieruchomościami i budownictwem, czyli sektorem, w którym kobiety wtedy w ogóle nie pracowały, nie mówiąc już o zarządzaniu. Jej działalność przyczyniła się do budowy dróg, mieszkań i ogólnego rozwoju kraju. Zajmowała się promocją kultury, a całą swoją kolekcję postanowiła dać narodowi meksykańskiemu.


Po Rewolucji Meksykańskiej w Meksyku sytuacja polityczna względnie się uspokoiła (choć przyszły czasy monopolu partii PRI), za to w Europie było burzliwie. W Hiszpanii wybuchła wojna domowa. Wielu artystów uciekło z kraju Franco i znalazło schronienie właśnie tutaj, za oceanem. Założyciel surrealizmu, André Breton, określił nawet Meksyk najbardziej surrealistycznym krajem świata. Później przyszła II wojna światowa i znowu Meksyk przyjął uchodźców. Przybyła tutaj m.in. Remedios Varo (1908–63), hiszpańska artystka znana z mistycznych obrazów. Z innych powodów, ale również do Meksyku trafiła Leonora Carrington (1917–2011), pisarka i malarka pochodzenia brytyjskiego. Obie artystki przyjaźniły się zresztą ze sobą. Wśród Meksykanek obcego pochodzenia wyróżniają się również Olga Costa (1913–93), malarka i kolekcjonerka sztuki pochodzenia ukraińsko-nieieckiego oraz Ruth Lechuga (1920–2004), austriacka fotografka i lekarka.

Wróćmy jednak do rdzennych Meksykanek. Na pewno do historii przeszła Maria Sabina (1894–1985) – indiańska szamanka i uzdrowicielka, która w swoich praktykach wykorzystywała grzyby halucynogenne (nazywała je świętymi dziećmi). Stała się sławna, gdy zaczęły do niej przyjeżdżać osoby z różnych stron świata, głównie hipisi z USA w poszukiwaniu siebie oraz utraconej duchowości. Matka trójki dzieci, po śmierci swojego drugiego męża całkowicie poświęciła się uzdrawianiu chorych. W jednej ze swoich pieśni-mantr mówi

Jestem kobietą, która patrzy do wewnątrz

Jestem kobietą światłem dnia

Jestem kobietą księżycem Jestem kobietą poranną gwiazdą

Jestem kobietą gwiazdą bogiem

Jestem kobietą zegarem

Jestem kobietą konstelacją

Ponieważ możemy dolecieć do nieba

Ponieważ jestem kobietą czystą

Kobietą dobrą

Ponieważ mogę wejść i wyjść z królestwa śmierci

Obecnie kobiety w Meksyku dalej walczą. Niekoniecznie z bronią w ręku, ale na przykład piórem. W Meksyku od lat 80-tych panuje wojna narkotykowa, w której zginęło ponad 100 tys. ludzi. Zarówno rząd, jak i policja oraz wojsko czerpią z niej korzyści, dlatego zatrzymanie tego konfliktu jest praktycznie niemożliwe. Ludzie znikają bez wieści, a obywatele są bezsilni. W środku tej wojny pojawia się coraz więcej kobiet, które jako dziennikarki nie tylko opisują niebezpieczną rzeczywistość, ryzykując przy tym życie (Meksyk jest najbardziej niebezpiecznym krajem świata, oficjalnie nieobjętym wojną, dla zawodu dziennikarza), ale również na własną rękę prowadzą śledztwa, niejednokrotnie doprowadzając do ujęcia sprawców. Znakomitym przykładem jest Anabel Hernández (1971–), dziennikarka i pisarka, która w swoich książkach ujawnia powiązania władzy z kartelami. W 2003 roku zdobyła nagrodę UNICEF-u za zdemaskowanie sieci handlarzy dziećmi w północnej części kraju. Jej śledztwo w sprawie zniknięcia 43 studentów z Ayotzinapy było wykorzystane w procesie, który w lutym br. odbył się w USA. Książka Los señores del narco szczegółowo i rzetelnie opisuje współpracę rządu z kartelami narkotykowymi oraz historię wojny, jaka toczy się w Meksyku. Za ujawnienie niewygodnych informacji była wielokrotnie straszona śmiercią. Ona sama powiedziała, że w 2011 roku ówczesny Minister Bezpieczeństwa Publicznego wydał na nią wyrok śmierci i obiecał policjantom awans w zamian za zabójstwo. Z tego powodu dziennikarka musi się ukrywać, jednak nie ustaje w swoich śledztwach. A wspomniany minister został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy i relacje z kartelem z Sinaloa.


Innym bardzo ciekawym przykładem walki kobiet przeciwko przestępczości jest miasto Cherán w stanie Michoacán, o którym pisałam tutaj.

Źródła:

— "Arqueología mexicana. Aztecas, cultura y vida cotidiana", edición especial 75

— kurs "Kobiety w Meksyku" w szkole Agrupación de guías Adolfo Lopez Mateos w mieście Meksyk, kwiecień 2019

—"Malintzin. Una mujer indígena en la Conquista de México", Camilla Townsend, Ediciones Era, 2006.

https://www.eluniverso.com/larevista/2018/10/14/nota/6995048/mujer-prehispanica

https://www.mexicodesconocido.com.mx/el-voto-femenino-en-mexico.html

—"Ellas, tecleando su historia", María Elvira Espinosa, 2012.

#Meksyk #kobiety #FridaKahlo #SorJuanaInesdelaCruz

0 wyświetlenia
  • Facebook
  • Pinterest
  • Instagram

0048 886 53 93 77 Whatsapp

 

Wszystkie teksty oraz zdjęcia na stronie są własnością Iwony Klemczak (chyba, że jest zaznaczone inaczej) i podlegają prawom autorskim. Kopiowanie w części lub całości wymaga pisemnej zgody autora.