Cherán- miasto, z którego kobiety wypędziły przestępców, polityków i policjantów.

Od parudziesięciu lat w Meksyku trwa wojna narkotykowa, w którą zaangażowanych jest coraz więcej osób. Przemoc dociera nawet do małych miejscowości, a kartele zajmują się już nie tylko przemytem substancji narkotykowych, ale również morderstwami na zlecenie, handlem kobiet, przemytem broni, a nawet nielegalną wycinką drzew. Tak było w przypadku niewielkiego miasteczka Cherán w stanie Michoacán.


Przez kilka lat mieszkańcy mogli tylko patrzeć, jak przestępcy wywożą ciężarówkami drewno, główny surowiec regionu stanowiący podstawę gospodarki miasteczka. Porwania, wyłudzenia, zbieranie haraczu stały się codziennością. Wycinka drzew zaczęła zmieniać ekosystem w Cherán- im więcej drzew było wycinanych, tym mniej było wody, źródełka wysychały, w konsekwencji czego bydło nie miało swojego wodopoju.


http://www.jornada.unam.mx/2015/04/20/estados/029n1est

Był rok 2011. Kobiety miały tego dość. Potajemnie się zebrały i zaczęły organizować. Najpierw same poszły do lasu, aby przemówić do rozsądku uzbrojonym przestępcom, ale nie uzyskały nic oprócz wysłuchania przekleństw i obraźliwych wyzwisk. Postanowiły więc działać inaczej. 15 kwietnia 2011 kobiety zablokowały drogę wyjazdową i wzięły kilka osób jako zakładników. Wiedziały, że mogły liczyć na pomoc sąsiadów. Zabrzmiały dzwony w kościele El Calvario, a w powietrze wystrzeliły petardy, aby ostrzec mieszkańców o niebezpieczeństwie. Zleciało się sporo ludzi. Tak zaczęło się zbrojne powstanie w Cherán. Zaczęły się krzyki, a mieszkańcy wreszcie mogli wyrazić swój długo skrywany gniew. Doszło nawet do tego, że chcieli powiesić przestępców, ale kobiety do tego nie dopuściły. Po pewnym czasie przyjechała policja i konflikt się powiększył. Skończyło się na tym, że dwóch zakładników zostało rannych, gdyż ktoś wystrzelił petardę prosto w nich.


Margarita Elvira Romero, jedna z kobiet organizujących powstanie, wspomina ten dzień jak koszmar.

- Mam ochotę płakać, gdy wspominam tamtą sytuację. Ale z drugiej strony to najlepsze, co mogło nas spotkać.

To był początek drogi do autonomii Cherán. Politycy i policjan