Za co kocham Meksyk


Pisałam kiedyś o tym, co w Meksyku mnie zaskoczyło, niekoniecznie pozytywnie. Ale prawda jest taka, że uwielbiam tu mieszkać, a moja fascynacja tym krajem nie słabnie. Poniżej wymieniam 11 rzeczy, które absolutnie mnie zachwyciły w Meksyku!


  1. Ludzie


Meksykanie są słusznie postrzegani jako naród otwarty, serdeczny i przyjacielski. Mogę wymienić trzy cechy, które szczególnie urzekły mnie w mieszkańcach tego kraju.

Po pierwsze, ciekawość drugiego człowieka. W Meksyku nieważne jest, czy jedziesz taksówką, siedzisz na ławce w parku, czy też robisz zakupy w supermarkecie, zawsze łatwo nawiążesz kontakt z przypadkową osobą. Jeśli Twój akcent lub wygląd zdradzi, że pochodzisz z innych stron, bardzo prawdopodobne jest, że otrzymasz szeroki zestaw pytań: skąd jesteś? na ile tu przyjechałeś? masz męża, dzieci? podoba Ci się Meksyk? próbowałeś już pikantnych potraw? Przez te pytania przemawia taka zwykła, szczera ciekawość drugiego człowieka i to mi się niesamowicie podoba.

Druga cecha, która wyróżnia Meksykanów, to poczucie humoru. Kryzys gospodarczy? Huragan? Wpadka prezydenta? Na memy, żarty i dowcipy długo nie trzeba czekać. Meksykanie w ten sposób radzą z sobie z ciężką rzeczywistością i jest to, trzeba przyznać, bardzo atrakcyjna forma narzekania. Ich stosunek do problemów można podsumować słynnym powiedzeniem: „jeśli jest jakiś problem i jest na niego rozwiązanie, to znaczy, że nie ma się czym przejmować. Natomiast jeśli jest jakiś problem, na którego nie ma rozwiązania, to tym bardziej nie ma się czym przejmować”. W niektórych aspektach moglibyśmy się od Meksykanów wiele nauczyć.

Jako trzecią cechę mogę wymienić uczynność. Wiele razy miałam okazję doświadczyć tutaj bezinteresownej pomocy. Zawsze czułam się w Meksyku zaopiekowana i za to jestem ogromnie wdzięczna.





2. Różnorodność


Przez dziesięć lat nie zdążyłam poznać całego kraju, nawet jego większej części. Meksyk zaskakuje mnie niezmiennie i dlatego chyba nigdy nie znudzi mi się tu mieszkać. Nieważne, czy lubisz góry czy rajskie plaże, czy może żeglowanie po jeziorze lub tropikalny las. W Meksyku znajdziesz to wszystko i o wiele więcej. Miałam tu okazję poznać największe miasto świata, spać na pustyni, wejść na wulkan, mieszkać na Karaibach, lecieć balonem nad piramidami…

Różnorodność nie sprowadza się tylko do krajobrazu. Niesamowitym przeżyciem są dla mnie pielgrzymki z rdzenną grupą Indian Wixaritari. Kiedyś brałam udział w festiwalu czarnoksiężników w Veracruz. Odwiedziłam miejsca, o których wcześniej uczyłam się na studiach. Wszystkie te przeżycia złożyły się na to, kim jestem obecnie.



3. Wulkany


Zasługują na specjalne wyróżnienie. Przed przybyciem do Meksyku trudno mnie było wyciągnąć na spacer po górach, o wiele bardziej wolałam wylegiwanie się na plaży. Po trzech latach mieszkania na Karaibach opalanie troszkę mi się przejadło, za to pokochałam wulkany. Na koncie mam zdobycie jedynie dwóch szczytów: Nevado de Toluca i Malinche, ale marzy mi się wejść kiedyś na Iztaccihuatl (5230 m n.p.m.) lub Pico de Orizaba (5636 m n.p.m). Miałam okazję wjechać do Parku Narodowego Paso del Cortés, skąd widać przepięknie zarówno Izta, jak i trochę wyższy Popocatepetl. Noc na wysokości ponad 4.000 m n.p.m. to jedno z moich najpiękniejszych wspomnień.



4. Wolność


W Meksyku panuje następująca zasada: rząd za bardzo nie pomaga, ale też nie przeszkadza. Ma to swoje wady i zalety i doskonale zdaję sobie sprawę, że nie wygląda to wszystko tak różowo, ale jako że ten artykuł traktuje o rzeczach, które w Meksyku kocham, to skupię się na pozytywach. Uwielbiam w Meksyku tę swobodę, która pozwala otworzyć ci budkę z jedzeniem bez skomplikowanych pozwoleń z Sanepidu. Nauczyć się jeździć samochodem bez płacenia za kursy czy nawet egzaminy (płaci się jedynie kilkaset peso za wydanie prawa jazdy). Może wydawać się to śmieszne, ale cieszy mi się buzia się za każdym razem, jak przechodzę przez ulicę na czerwonym świetle (w Meksyku nie ma za to mandatu).

5. Wygoda

Wyobraź sobie, że jedziesz spóźniony na randkę, zapomniałeś kupić kwiaty, w dodatku nie masz gumy do żucia, a przed chwilą zjadłeś kanapkę z cebulą. W Meksyku nie musisz się o nic martwić gdy staniesz na światłach, na pewno zaraz przybędzie sprzedawca kwiatów, gum i czego sobie tylko zażyczysz. Ktoś zaoferuje Ci przemycie szyby. A Ty nawet nie ruszysz się ze swojego siedzenia.

Jest noc, a dopadł Cię głód? Na pewno jest otwarte jakieś uliczne stoisko ze świeżym, lokalnym jedzeniem. Tak, w Meksyku można żyć wygodnie za niewielkie pieniądze. Nawet teraz w czasie pandemii muszę przyznać, że większość sklepów i aptek oferuję darmową lub tanią dostawę w ciągu kilku godzin.

6. Świeże owoce


Mango, papaja, ananas, arbuz, banan, cytrusy, guanabana, owoce opuncji… przez okrągły rok można zdobyć świeże i pyszne owoce. Moim faworytem jest mango z posypką chili, tak typowe dla kuchni meksykańskiej łączenie pozornie przeciwstawnych smaków. Uwielbiam również świeżo wyciskane soki o przeróżnych kombinacjach. Nie można zapomnieć o awokado, które jest podstawą mojej diety. Miękkie i dojrzałe świetnie nadaje się do guacamole lub jako masło na chleb. Oprócz tego kocham fakt, że w Meksyku zarówno w dużych miastach, jak i w małych wioskach, są targi (mercados), na których zawsze są najświeższe produkty. Ze smutkiem obserwuję, że w Polsce bazary zostają zastąpione centrami handlowymi.

7. Chipotle

Jak już przy jedzeniu jesteśmy, to moją wielką miłością jest papryka chipotle. Od innych chiles wyróżnia ją głęboki, wędzony smak. Aby być precyzyjnym, należy dodać, że jest to właściwie papryka jalapeño, tyle że właśnie podwędzana. Świetnie się sprawdza jako dodatek do sosów, a najgenialniej smakuje z majonezem. Uwielbiam też sushi w meksykańskim stylu z mango, awokado i z sosem chipotle!

8. Rękodzieło


Mimo że mieszkam w Meksyku na stałe, wciąż nie mogę się nasycić tutejszymi wyrobami rękodzielniczymi. Z każdej podróży przywożę coś nowego, bo za każdym razem coś mnie zachwyca i zaskakuje. W Meksyku jest kilkadziesiąt rdzennych grup etnicznych, więc wachlarz wyrobów jest niesamowicie szeroki. W niektórych regionach są wioski wyspecjalizowane w konkretnym rzemiośle, np. wyrobach miedzianych, instrumentach muzycznych, naczyniach z gliny albo haftowanych tkaninach. Jestem szczególnie zakochana w rękodziele grupy Indian Wixaritari, którzy wykonują biżuterię z maciupeńkich, kolorowych koralików. W ich społeczności wierzy się, że kto nie tworzy, ma chorą duszę i musi ją wyleczyć.

Uwielbiam również haftowane motywy Indian Otomí oraz wszystko, co wyprodukował stan Michoacán. Nie mogę nie wspomnieć, że jak jestem w Chiapas czy w Oaxace, z mojego portfela ubywa sporo pieniędzy, wracam za to z nowymi oryginalnymi zdobyczami.


9. Oferta kulturalna w CDMX

Miasto Meksyk to moje miejsce na ziemi. Jednym z powodów, dla których nigdy nie można się tutaj nudzić, jest niezwykle bogata oferta sztuki i kultury. Stolica może poszczycić się największą liczbą muzeów na świecie (jest ich ponad dwieście, czyli więcej niż w Nowym Jorku i Paryżu). W Warszawie wielkim wydarzeniem jest Noc Muzeów, tutaj taka noc jest prawie co miesiąc. Nie może się w mieście Meksyk nudzić też miłośnik teatru, kina czy nawet niszowego rodzaju muzyki. Właściwie to czasem można dostać zawrotu głowy od nadmiaru bodźców i wydarzeń.

10. Święto Zmarłych


W Polsce Zaduszki kojarzą mi się z listopadową pluchą, tłokiem na cmentarzach i krótkim gestem umieszczenia znicza na grobie. W Meksyku Święto Zmarłych mimo wspólnej tradycji katolickiej jest całkowicie inne. Kolorowe, żywe, pełne energii, a mimo tego (a może właśnie dlatego), niezwykle wzruszające. Przez kilka tygodni nasze myśli skupiają się tylko na bliskich, którzy odeszli. Przywołujemy ich ukochaną piosenkę, ulubione słodycze czy trunek. Przypominamy sobie, w jakim kolorze najczęściej chodzili, co lubili zjeść na obiad. Cieszymy się, ponieważ symbolicznie możemy z nimi poprzebywać 1 i 2 listopada.


Więcej o samym święcie można przeczytać tutaj, a o szczególnej tradycji wyciągania zmarłych z grobów w Campeche, tutaj.



11. Pogoda


Nie czuję się dobrze w tropikalnym, wilgotnym klimacie. Natomiast pogoda w mieście Meksyk, mimo, że kapryśna, jest dla mnie stworzona. W dzień jest ciepło (ok. 2030 stopni), w nocy temperatura spada i można odetchnąć. Czasem w zimowe wieczory trzeba włączyć dodatkowe ogrzewanie, ale akurat mi to nie przeszkadza, bo przyjemnie kojarzy się z Polską. Świetne jest też położenie stolicy. Spragnieni piekącego gorąca mogą w parę godzin znaleźć się na plaży, a gdy komuś tęskno za mrozem, to niedaleko znajdują się ośnieżone wulkany.




Featured Posts
Recent Posts
Archive
Search By Tags
Follow Us
  • Facebook Basic Square
  • Icono social Instagram
  • Facebook
  • Pinterest
  • Instagram

0048 886 53 93 77 Whatsapp

 

Wszystkie teksty oraz zdjęcia na stronie są własnością Iwony Klemczak (chyba, że jest zaznaczone inaczej) i podlegają prawom autorskim. Kopiowanie w części lub całości wymaga pisemnej zgody autora. 

selloPBGuczetnik1.png